środa, 4 stycznia 2017

Do wyrzucenia czy do zjedzenia?

Każdego dnia gospodarstwa domowe produkują niezliczone ilości odpadów.. Jest to niewątpliwie ważny temat z punktu widzenia ochrony środowiska. Ilość tych odpadów można z powodzeniem zmniejszyć mądrze gospodarując kupowanym pożywieniem. A co jeżeli część naszych śmieci tak na prawdę nimi nie jest? Przedstawiam więc produkty, które zamiast w koszu - wylądować powinny na talerzu! Bo wiele dobrego wyrzucamy przede wszystkim marnotrawiąc jedzenie i pieniądze, ale także pozbawiając organizm cennych składników odżywczych.

Obierki

Skórki owoców i warzyw to najcenniejsza z warstw, kryjąca najwięcej witamin, minerałów i fitozwiązków. Nierzadko więcej niż sam miąższ. Przykładowo obierając jabłko ze skórki tracimy większość folianów i fitosteroli, część witamin A, C i E, wapnia, potasu, fosforu, jak również pektyny oraz kwas ursolowy (który m.in. wpływa wzmacniająco na mięśnie oraz działa przeciwbakteryjnie). Jeżeli już musimy pozbyć się skórki (jeśli podajemy je dziecku lub osobie z utrudnionym gryzieniem) należy obierać je jak najcieniej, gdyż miąższ pod samą skórką ma również duże zagęszczenie związków odżywczych.
Podobnie sytuacja ma się z cytrusami. Skórka jest warstwą zawierającą cenne olejki eteryczne, natomiast głębsza, biała warstwa zwana albedo ma szczególne właściwości – wiąże niektóre metale ciężkie, pozytywnie wpływa na florę bakteryjną jelit wspomagając trawienie, obniża poziom cholesterolu oraz posiada czynniki o działaniu antynowotworowym.

Na szczególną uwagę zasługują również ziemniaki, ze względu na wyjątkowo wysoką konsumpcję w Polsce. Na nieszczęście dla zdrowia polaków, prawie wszystkie obierki lądują w koszu. Tymczasem największe ilości zdrowych składników takich jak potas, żelazo, błonnik i witamina C znajdują się w skórce, nie zaś w samym ziemniaku. Jeżeli jednak mimo wszystko nie decydujemy się na jedzenie łupiny ziemniaka, dla zachowania jak najwyższej wartości odżywczej obierać powinniśmy po ugotowaniu. I nie chodzi jedynie o ziemniaki. Jeżeli nie gotujemy zupy, a właśnie warzywa w całości – mniej cennych składników wypłynie do wody jeżeli pozostaną one nieobrane.

Niestety zewnętrzna warstwa uprawianych na dużą skalę warzyw i owoców jest jednocześnie skupiskiem największego stężenia zanieczyszczeń pochodzących m.in. ze środków ochrony roślin. Dlatego jeżeli nie mamy dostępu do produktów ekologicznych, należy jak najdokładniej myć produkty przed spożyciem. W usunięciu związków trudno rozpuszczalnych w zwykłej wodzie pomóc nam mogą np. dodatek octu lub sody do wody, specjalne środki do mycia żywności, otrzymywana za pomocą jonizatora woda kwaśna lub urządzenie generujące ozon.

Pestki

Wracając do tematu jabłka – ogryzek jest także warty zjedzenia! Pestki jabłek, jak również innych owoców takich jak: morele, wiśnie, nektarynki, brzoskwinie czy gruszki zawierają najwyższe stężenia budzącej niemałe kontrowersje witaminy B17. Związek znany także pod innymi nazwami takimi jak amigdalina czy letril został odkryty w latach 50-tych XX wieku przez znanego biochemika Ernsta Krebsa. Teoria o jej antynowotworowym działaniu nie została dobrze przyjęta przez środowisko medyczne i zamiast zalecania jej spożycia rozpoczęła się akcja przestrzegająca przed toksycznymi właściwościami pestek. Osobiście uważam prozdrowotne działanie tej witaminy za całkiem logiczne i dobrze udokumentowane. Stojąc więc przed wyborem czy pestki wyrzucić czy zapobiegać rozwojowi raka - może lepiej wybrać to drugie?

Nie jest to jednak jedyny prozdrowotny związek obecny w pestkach. Przykładowo pestki papai zawierają związki przeciw pasożytnicze oraz enzymy wpływające na regulację trawienia. Pestki arbuza natomiast wspomagają organizm w walce z infekcjami grzybiczymi i bakteryjnymi, również korzystnie wpływając na układ pokarmowy.

Liście

Wszystkie zielonolistne części warzyw są wysoko odżywcze, zawierając wartościowy chlorofil i inne cenne barwniki roślinne oraz duże stężenia minerałów, witamin i enzymów. O ile ogólnie przyjęte jest jedzenie liści sałat, kapust czy niektórych naci to są też takie zielone części roślin, których permanentnie się pozbywamy. Jest tak np. z liśćmi rzodkiewki, rzepy, brokuła, kalafiora czy nacią marchewki. 

Brokuły czy kalafiory dostępne są z reguły z już obciętymi liśćmi. A szkoda, bo liście brokuła znanego ze swoich właściwości przeciwnowotworowych, zawierają znacznie wyższe stężenia prozdrowotnych substancji w liściach niż w samych różyczkach. Przykładowo garść liści brokuła pokrywa aż w 90 % dzienne zapotrzebowanie organizmu na witaminę A, podczas gdy różyczki – jedynie w 3 %. Witamina A zwiększa odporność na infekcje, szczególnie dróg oddechowych. Pomaga w utrzymaniu prawidłowej czynności układu immunologicznego, a także w leczeniu chorób oczu. Bierze również udział we wzroście kości, wytwarzaniu nabłonka, paznokci, włosów i zębów. Mając możliwość zakupu liści brokuła można użyć je jako składnika sałatki, zielonego koktajlu lub dodać do dań podobnie jak liście szpinaku.
Niedoceniana jest również nać marchwi będąca bogatym źródłem magnezu (pochodzącego z chlorofilu), potasu i witaminy K. Taką nać używać można tak samo jak pietruszkę naciową.

Podobnie sytuacja ma się odnośnie liści rzodkiewek czy kalarepy – niepotrzebnie wyrzucamy cenne odżywczo liście, które wykorzystać można zarówno na surowo w sałatce lub jako dodatek, czy nawet baza zupy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz uwagi? sugestie? pytania? przemyślenia? - napisz:)