niedziela, 17 stycznia 2016

O popularnych przyprawach, których z kuchni należy się pozbyć



Zupa bez kostki? Ale przecież to będzie bez smaku...
Mnie osobiście dziwi takie stwierdzenie, ale niestety większość osób tak właśnie myśli. Od jak dawna kostki rosołowe, maggi czy vegety goszczą w naszych kuchniach? Czy przed wynalezieniem metod chemicznego stworzenia smaku upakowanego w złocistej kostce zup nie jedzono? A może jedli bo musieli, ale się krzywili? Brzmi prawdopodobnie? Chyba nie.


Ze wszystkich stron bombardowani jesteśmy polepszaczami smaku, tonami cukru i soli - nic więc dziwnego, że nasze kubki smakowe stały się takie nieczułe. Nie mówię, że wychodzenie z nałogu stosowania wzmacniaczy smaku będzie na początku przyjemne. Ale zyskać można na prawdę wiele. Możemy odzyskać czucie całej palety smaków zamiast rozróżniania jedynie słonego, słodkiego i ewentualnie kwaśnego. Oprócz tego dowiemy się, że prawdziwe, naturalne i zdrowe jedzenie na prawdę może być smaczne. Bo tak sobie myślę, że właśnie smak jest głównym sposobem producentów żywności, aby uzależnić nas od ich produktów. Abyśmy stali się wiernymi konsumentami przetworzonego jedzenia, bez względu na to jak niskiej wartości paszą ono jest.

"Magiczne" przyprawy

Przyrządzając dania we własnej kuchni sięgamy zbyt często po bardzo wąską grupę produktów do ich przyprawienia. Nieczęsto patrzymy na ich składy. Dlatego zacznę od przybliżenia Wam co tak na prawdę w nich siedzi.

- Kostki rosołowe.
W składzie znaleźć możemy: sól, utwardzone tłuszcze roślinne, wzmacniacze smaku (np.glutaminian monosodowy, inozynian disodowy, guanylan disodowy) skrobię, tłuszcze zwierzęce (w zależności od nazwy kostki np.kurzy lub wołowy w ilości ok.3%), aromaty (czasem naturalne, czasem syntetyczne udające naturalne), kurkumę, suszone warzywa, cukier, ekstrakt drożdzowy, ekstrakty mięsne (w porywających ilościach, np. 0,01%), barwnik: karmel amoniakalny.
Tak zwany "rosół" otrzymany z takiej kostki jest więc dobrze posoloną wodą z margaryną, która dzięki wzmacniaczom smaku i sztucznym aromatom smakuje i pachnie prawie jak rosół. Prawie.


- "Maggi" przyprawa w płynie. W tej jakże popularnej "przyprawie" znajdziemy: oczywiście wodę, sól, wzmacniacze smaku, ocet, glukozę/cukier, ekstrakt drożdżowy, aromat. Znowu to samo, tym razem posolona i posłodzona woda ze wzmacniaczami, a i kolorek nadaje przecież ładny.
Przypomina wyglądem sos sojowy, ale nie ma z nim wiele wspólnego. Co ciekawe pierwotnie, głównym składnikiem przyprawy był wyciąg z liści lubczyku (na zdjęciu), dzisiaj już prawie zapomnianych. Śmieszne jest to, że osoba próbująca lubczyku często stwierdza że pachnie on i smakuje jak maggi...

- Vegeta czy inne sypkie kucharki to zazwyczaj: sól, suszone warzywa w ilości np. 15% (marchew, pasternak, ziemniaki, cebula, seler, natka pietruszki), substancje wzmacniające smak i zapach (glutaminian sodu, inozynian disodowy), cukier, przyprawy (m.in. kurkuma), skrobia kukurydziana, barwnik (ryboflawina). Jest to przyprawa najłatwiejsza do sporządzenia samemu, a nawet da się kupić jej nieco zdrowszą wersję.

A teraz parę słów o tych składnikach:

- Sól kuchenna, czyli czyste NaCl, szkodliwa w nadmiarze, szczególnie że oczyszczona z innych cennych składników mineralnych. Często sami nadużywamy jej podczas przyrządzania potraw, ponieważ nasz organizm domaga się składników mineralnych. Dlatego lepiej zastąpić ją zdrowszymi, bogatszymi w substancje mineralne, rodzajami soli takimi jak: sól morska, sól himalajska, nieoczyszczona sól kamienna.

- Wzmacniacze smaku, w tym najpopularniejszy glutaminian sodu. Wszystkie te substancje jeszcze 100 lat temu nie były przez ludzi spożywane, a z tego co wiadomo na choroby cywilizacyjne nie zapadali. Tak jak i w przypadku innych dodatków do żywności niezmiernie łatwo jest znaleźć badania dowodzące ich nieszkodliwości i obojętnego wpływy na zdrowie. Jednak po chwili zastanowienia można dojść do wniosku, że producenci żywności znacznie niechętniej próbują udowodnić negatywne wpływy, gdyż najzwyczajniej nie leży to w ich interesie. Więc o ile konkretne negatywne skutki spożywania np. glutaminianu sodu nie są powszechnie znane, o tyle kierując się zdrowym rozsądkiem należy go unikać. Pewne jest przecież to, że takiego wzbogaconego w smaku pożywienia nasze kubki smakowe nigdy nie mają dość. Nawet wiedząc, że już powinniśmy skończyć jeść, nadal sięgamy po kolejnego chipsa bo jeszcze są i to takie smaczne... Dlatego nie dało się tego ukryć i zostało to udowodnione, że żywność o wzbogacanym smaku przyczynia się znacznie do rozwoju otyłości. Dla osób zainteresowanych informacjami odnośnie glutaminianu polecam ten artykuł.

- Utwardzone tłuszcze roślinne. Są plagą wszelkich produktów wysoko przetworzonych. Zarówno przemysł jak i "eksperci" do spraw zdrowia umniejszają jego szkodliwość wymieniając zalety tłuszczy roślinnych. Bo od tego wszystko się zaczęło, od piętnowania nasyconych tłuszczy zwierzęcych, będących w kuchennym użytku od setek lat. Zaczęto straszyć na światową skalę wychwalając tłuszcze roślinne. I owszem, naturalne tłuszcze roślinne są dla naszego zdrowia niezwykle korzystne (więcej o tłuszczach). Z drugiej strony nie ma równie szkodliwych tłuszczy, co chemicznie przetworzone, poddawane wysokim temperaturom i toksycznym związkom tłuszcze roślinne. Które nie będąc świadomi zagrożenia, możemy bez trudu spożywać w dużych ilościach, nie tylko sięgając po margarynę. Także jedząc słodycze, słone przekąski, gotowe dania i jak widać nawet "niewinne" przyprawy. Zresztą niektóre kraje zaczynają zakazywać ich użycia, zmiany takie prędzej czy później muszą dotrzeć także do Polski

- Cukier. O jego szkodliwości napisałam już wystarczająco dużo tutaj. Ale dla niektórych może być zaskakujące, co on tu robi. A jednak, samo unikanie słodyczy nie jest równoznaczne z wykluczeniem cukru z diety. Równie często możemy go znaleźć w produktach słonych. I mimo że możemy go nie wyczuć, pogarsza on nasze zdrowie i pomaga producentom uzależnić konsumentów od ich pożywienia.

- Aromaty. Kolejny sposób zwiększenia doznań konsumenta. Bo przecież rosół musi pachnieć kurczakiem, a jeżeli konsument od mięsa woli chemię to zadowolić się będzie musiał chemicznym zapachem. O ile ekstrakty naturalne są skoncentrowanymi wyciągami z danych produktów, to syntetyczne aromaty są jedynie substancją chemiczną znalezioną w tym produkcie i w laboratorium odtworzoną. Jesteśmy po prostu oszukiwani przez producentów i przez nasze zmysły, że jemy pełnowartościowy produkt spożywczy. Natomiast prawdopodobnie bez dodatku aromatów i wzmacniaczy smaku większości produktów przemysłu spożywczego nie bylibyśmy w stanie zjeść. Bo to tylko substytuty żywności, a nie prawdziwe jedzenie, niestety.

Następnym razem napiszę więc o moich sposobach na przyprawianie. O tym, że przyprawiać można smacznie i zdrowo. Także czym są mieszanki przypraw oraz jak stworzyć je samodzielnie.

Źródła:
http://wieszcozjesz.blogspot.com/
http://cojesc.net/glutaminian-sodu-fakty-i-mity/

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się już ich pozbyłem z kuchni :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Magiczne przyprawy dla nich najlepsze miejsce to kosz na śmieci lub półki sklepowe :) Jest mnóstwo innych naturalnych polepszaczy smaku

    OdpowiedzUsuń
  4. Same przydatne rzeczy, dzięki wielkie :)

    OdpowiedzUsuń

Masz uwagi? sugestie? pytania? przemyślenia? - napisz:)