czwartek, 31 października 2013

Śniadanie vs ŚNIADANIE

Czego na śniadanie bym nie polecała i dlaczego:
  • Płatki z mlekiem – najpowszechniejszy pomysł śniadaniowy, z którym sama nie miałam do czynienia. Według wzorca Amerykańskiego idealnego śniadania wydajne mi się że funkcjonuje dość często. Co w sobie zawiera? Mleko – trochę już o tym wspomniałam. Jeżeli chodzi o to ze sklepu to dostarczamy sobie z rana jedynie trudno strawnego białka z którego organizm rano będzie miał więcej pracy niż pożytku. Jeżeli chodzi o płatki – to zależy. Można pójść na łatwiznę i kupić płatki nestle - czekoladowe, cynamonowe, po prostu kukurydziane czy nawet fitness – bez różnicy, to po prostu duża dawka cukrów prostych, czasami z dodatkiem syntetycznych witamin i minerałów w skąpej ilości i wątpliwej przyswajalności. Do tego czasami barwniki i różne takie. Nasz przewód pokarmowy od rana ma, że tak powiem ciężki orzech do zgryzienia. Zamiast ułatwić start utrudniamy go. Można też użyć płatków bardziej naturalnych, bez dodatku cukru, z bakaliami i  orzechami – i jest to to zdrowsza alternatywa, jeżeli ktoś lubi to raz na czas zaszkodzić nie powinno. Ale płatki lepiej owsiane/żytnie/orkiszowe niż pszenne/kukurydziane i lepiej z jogurtem/maślanką/kefirem niż z mlekiem.
  • Kanapka z szynką lub serem – sama przed długi czas byłam zwolennikiem tej wersji, ale wyleczyłam się. Chleb, czyli prawie czysty węglowodan w połączeniu z prawie czystym białkiem równa się duży problem. Trawienie w tym wypadku jest też utrudnione. Białko  trawi się w żołądku przez dość długi czas. W tym czasie reszta śniadanka musi cierpliwie poczekać w kolejce i zaczyna podlegać procesowi fermentacji. Jak już szyneczka zostanie strawiona jedzonko przechodzi do jelita. Tam wątroba dokłada swoje sole żółciowe rozkładające tłuszczyk z masełka, a trzustka kontynuuje trawienie chleba zapoczątkowane już w buzi (o ile jemy wolno i dobrze przeżujemy i zmieszamy ze śliną, a przecież rano jemy tak powoli…). Więc po jakiś 3- 4 godzinach kończy się mozolny proces trawienia, na który idzie sporo naszej energii ( a chyba o jej dostarczenie raczej nam chodzi z rana). Mamy z tego aminokwasy, nasycone tłuszcze i czyste cukry. Z szynki dochodzić mogą także fosforany i inne zapełniacze. A witaminy i minerały? Jeżeli szynka to szynka niech będzie że witamina B12, jeżeli masło to masło – wit. E i K, jeżeli chleb pełnoziarnisty to trochę minerałów i  błonnika.
  • Kanapka z nutellą lub dżemem – super pożywne śniadanie jak głosi pewna reklama…Oprócz już wspomnianych „wartości” chleba, który w reklamie jest śnieżnobiały dochodzi jeszcze cukier. Nutella to głównie cukier, tak jak i większość tanich dżemów. Oprócz tego nutella składa się z orzechów, ale są one skutecznie pozbawione swoich wartości poprzez prażenie – dla przykładu niszczone są niezbędne kwasy tłuszczowe w nich zawarte. Cukier na śniadanie gwałtownie podnosi poziom glukozy we krwi, który równie szybko spada tworząc wahania predysponujące do zaburzeń wydzielania insuliny i w konsekwencji cukrzycy. Ponadto cukier w czystej postaci sacharozy lub syropu fruktozowo-glukozowego na parę godzin unieczynnia układ odpornościowy prowadząc do podatności na zakażenia.  W konsekwencji takiego śniadania szybko czujemy ponowny głód i to taki nie do wytrzymania. Nasz organizm nie otrzymuje niezbędnych substancji, więc szybko domaga się kolejnego posiłku.
  • Sok pomarańczowy do śniadania – reklamowany ostatnio przez firmę na „T” cudowny sposób na pierwszą z pięciu porcję owocowo-warzywną. Coś strasznego. Nie wiem czy posiadam jakieś cudowne zdolności, ale nigdy za sklepowymi sokami nie przepadałam, a sok pomarańczowy odrzucał mnie już wyjątkowo silnie. Przeanalizujmy skład i prozdrowotność takiego soku z kartonu. Pomarańcze są z importu – u nas nie rosną co oznacza że musiały odbyć długą podróż ciężarówką (i nazbierać spalin). Następnie są wyciskane – nie ważne czy dojrzałe i raczej średnio obierane z toksycznej, spryskiwanej chemikaliami skórce. Po wyciśnięciu poddawane wysokiej temperaturze – oprócz zabicia  patogennych bakterii i innych - giną wrażliwe na temperaturę witaminki i enzymy. Producenci dodają więc następnie syntetyczną witaminę C w dawce ledwo przez organizm dostrzegalnej i na przykład wapń, żeby wyglądało bardziej zdrowo. Wapnia mamy w diecie wystarczająco i takie  gratisy zdrowiu nie służą.  Ponad to sam sok pomarańczowy zakwasza organizm, co jest raczej przeciwne z jego oczekiwaniami. Nasza dieta jest zanadto zakwaszająca, a brakuje nam żywności alkalizującej i o tym też trochę powiem innym razem.  Nic dobrego taki soczek nam nie dostarcza, jedynie trochę cukrów szybko przyswajalnych jak fruktoza (o ile nie dodano jeszcze sacharozy) i substancji utrudniających pracę naszych organów trawiennych.
  • Co do napojów jeszcze - herbata też nie za bardzo – też zakwasza i zawiera taninę, związek podobny do kofeiny – pobudzający. Nie należy właściwie popijać jedzenia, bo poprzez rozrzedzanie posiłku rozcieńcza się soki trawienne i utrudnia pracę układu pokarmowego.
  • Kawa na pewno nie zamiast - żołądek czeka na pożywne śniadanko, a my go zalewamy pobudzającą, narkotycznie działającą kofeiną - zmuszamy organizm do działania nie dając mu paliwa, to chyba dość nie rozsądne, nie?
W takim razie co jeść polecam?
  • Świeże owoce – po dawce naturalnych witamin i minerałów, enzymów i rozpuszczalnego błonnika nasze ciało zacznie dzień od oczyszczenia z toksyn nagromadzonych dnia poprzedniego. Duża ilość wody i składników odżywczych daje kopa na cały dzień i ułatwia pracę  organizmowi.
  • Kaszę jaglaną, gdy jest zimno i potrzebujemy dużo energii. Węglowodany rozkładane są i uwalniane są przez długi czas. Dodatkowo dostarcza cały szereg składników mineralnych. Można na słodko z dodatkiem suszonych owoców, nasionek i orzechów oraz miodu ( ale dodanego po przyrządzeniu aby enzymy się nie zniszczyły) lub tak jak ja uwielbiam, na słono – z pomidorkami, oliwkami i bazylią.
  • Sałatka – często jadam, czasami półprodukty przyrządzam wieczorem, żeby zaoszczędzić czas rano. I tu różniaste kompozycje są dozwolone, ograniczane jedynie przez fantazję….w tym między innym i: pomidory ( nigdy razem ze świeżymi ogórkami – likwidacja witaminy C), ogórki kiszone i świeże, papryka, rzodkiewki, kalarepa, oliwki, sałaty (masłowa, lodowa, rzymska, roszponka, rukola), kiełki (najlepiej z własnej hodowli),…To wszystko obowiązkowo polane oliwą lub tłoczonym na zimno olejem (lniany, z pestek dyni, z pestek winogron…), posypane bogatą w minerały  solą (u mnie alpejska) i ziółkami jak pietruszka, zioła prowansalskie czy bazylia. Oprócz zastrzyku substancji odżywczych – świetne wrażenia estetyczno-smakowe:)
  • Jajkaważna jest ich jakość (najlepsze są tradycyjne ze wsi), a na drugim miejscu sposób przyrządzenia - najlepiej jak najmniej ścięte, czyli jak najkrócej poddawane obróbce termicznej zmniejszającej ilość odżywczych składników. Ja preferuję gotowane na wodzie, czyli w koszulkach. Wbijam prosto do gorącej wody (nie gotującej się), trzymam ze trzy minutki (aż się białko zetnie) i wyciągam (takim przyrządem do odcedzania:)), do smaku dosalam (solą himalajską) i dozielam. Jajecznica – także któtko poddawana wysokiej temperaturze, w ostatecznej formie raczej płynna, ale ze ściętym białkiem (polubiłam ostatnio w połączeniu z podsmażoną cebulką  i pomidorkami z bazylią).
  • Kromka razowego chlebka lub kukurydzianego z masłem lub olejem kokosowym – w dodatku do sałatki lub jako podkładka pod jakieś warzywko. Najlepiej, żeby ilość warzywka przewyższała ilość kromki. Do jajka raczej nie (lepiej nie łączyć białka  z węglowodanem).
  • Jeżeli chodzi o picie – ewentualnie łyk wody w trakcie posiłku, niewiele więcej. Za to przed, najlepiej około pół godziny pić specyfiki ułatwiające oczyszczanie lub odżywiające (suplementy, soki, zioła)Najprostszym przykładem jest sok z połówki cytryny z ciepłą wodą – cytryna wytwarza środowisko zasadowe, a ponadto wspomaga procesy detoksykujące organizmu. Podobno także wspomaga odchudzanie;)
To tyle ze spraw najważniejszych śniadania dotyczących. Jak sobie coś jeszcze przypomnę to dopiszę. Do tematu nawiązując jeszcze - dorzucam zdjęcia z mojego dzisiejszego pysznego śniadanka:)



Pomidorek + czarne oliwki + rzodkiewki + bazylia, sól i oliwa
 i jajeczka w koszulkach

2 komentarze:

  1. Przez przypadek trafiłem na tę stronę i bardzo mi się podoba. Mam dziwne wyniki badań a po lekturze tej strony zaczynam rozumieć dlaczego takie są. Good for you chciałoby się rzec. Pozdrawiam
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym, żeby jak najwięcej takich "przypadkowych" osób tu trafiało i poszerzało swoją wiedzę:) Zachęcam do napisania do mnie, może mogę jakoś konkretnie pomóc.

    OdpowiedzUsuń

Masz uwagi? sugestie? pytania? przemyślenia? - napisz:)